nauczy!

Matka stuknęła go lekko w głowę.
- Drogi wuj Oscar nie żyje, ciociu Fiono. Nie moja wina, że on i mój ojciec uknuli
- Istotnie. Rozmawialiśmy o moich złych manierach. Prawdziwy dżentelmen nie
Po zaledwie czterech godzinach snu Alexandra zrezygnowała z porannego spaceru.
Santos wpatrywał się łakomie w talerz. Nie miał ochoty zostać, nie chciał być od nikogo zależny, ale był bez kasy, w jednej koszuli na grzbiecie i nie wiedział, co dalej ze sobą począć. Propozycja Lily Pierron spadła mu z nieba. To też go denerwowało, podobnie jak perspektywa zależności od starszej pani.
- Jeszcze nie, Lucienie - powiedziała Alexandra. - Lepiej nie zapeszaj.
piekła na ziemi. Testament wuja oraz klauzula w ostatniej woli mojego ojca nakładają na
- Doprawdy? - Uniosła lekko brwi. - Chcesz się ze mną zmierzyć?
Gdy leżała później na plecach, wpatrując się w sufit, pomyślała ze smutkiem, że jednak nie jest im tak jak przed laty. Kiedyś właśnie miłość przynosiła im zaspokojenie. Nie seks. Tym razem po akcie pozostała pustka. Smutne i bolesne.
muszę...
- Dzień dobry - powiedziała z wyraźnym francuskim akcentem. - Jestem madame
sowych modelach".
Wzięła głęboki oddech i zapukała.
Podszedł do okna, otworzył je ostrożnie, sprawdził, czy na dole nie ma nikogo, a potem wyrzucił torbę i sam skoczył na trawnik.

spokojem Sylwia - to nie, nie mam mu tego za złe.

W holu rozległ się głos Bryce'a.
przywdziała maskę. Z doświadczenia wiedział, że ma wprawę w robieniu dobrej miny do złej
Gloria nie wierzyła własnym uszom. W każdą niedzielę po mszy tata zabierał ją na French Market, na bagietki i cafe au lait. Szli tam tylko we dwoje. Po lunchu zabierał ją do St. Charles, oprowadzał, tłumaczył, jak funkcjonuje hotel, pozwalał objadać się słodyczami w hotelowej kawiarni, udawał, że nie widzi, kiedy podkradała miętowe czekoladki, które sprzątaczki zostawiały gościom na dobranoc na poduszce w każdym pokoju.

- I dlatego zachowujesz się wobec mnie w taki sposób? Twoja matka nauczyła cię

Tanner. - Mogę jedynie zapewnić, że znajomość
dźwięki.
siostry i trochę złagodniała. - Pamiętasz o karze? To dlatego lepiej,

Oba roboty zwarły się ze sobą i zaczęły tarzać się po

Doprawdy urocze...
- Wyjeżdżam, ale nie sam. Chciałbym, żebyś pojechała
Przed oczyma Zuzanny pojawił się obraz. Wyimaginowany